— Ciociu, czemu jeszcze śpiewamy kolędy? Przecież Święta już dawno minęły.
— A czy kiedy dostaniesz bardzo piękny prezent, to cieszysz się nim tylko jeden dzień?
— No nie… bawię się nim długo.
— No właśnie. Bo kiedy wydarza się coś naprawdę wielkiego, serce potrzebuje czasu, żeby się nacieszyć.
— A co jest takiego w Bożym Narodzeniu?
— To, że Bóg przyszedł do nas. Nie jako król w złocie, ale jako małe dziecko. To jest tak ogromna tajemnica, że jednego dnia by nie wystarczyło by to zgłębić.
— Ale w kościele mówili, że Okres Bożego Narodzenia kończy się w Niedzielę Chrztu Pana Jezusa – na początku stycznia.
— Tak. Bo wtedy Jezus pokazuje, że już nie jest tylko Dzieckiem, ale zaczyna swoją dorosłą „drogę dla zbawiania ludzi”. To jakby powiedział: „Jestem i zaczynam działać”.
— To dlaczego jeszcze do 2 lutego są choinki i kolędy?
— Bo od wieków się to zakorzeniło w Polsce. Na początku roku prosimy Dzieciątko Jezus o błogosławieństwo dla naszej Ojczyzny; żeby każdy Polak pamiętał, że Bóg jest z nami tak bardzo blisko. 2 lutego, w święto Ofiarowania Pańskiego, wspominamy jak Maryja z Józefem przynieśli małego Jezusa do Świątyni. I właśnie wtedy Symeon nazywa Jezusa Światłością dla całego świata. Jakby chciał wykrzyczeć: „Oto Światło. Wszyscy możecie Je zobaczyć”.
— Czyli… ciągle jeszcze o Dzieciątku Jezus…
— Tak. Ale już nie tylko w stajence dla pasterzy i szukających go Mędrców, tylko jako Światło dla wszystkich.
— To trochę tak, jakby nasze serce nie chciało przestać świętować?
— Dokładnie. Bo kiedy Bóg przychodzi, to nie chce, żebyśmy się tylko ucieszyli. On chce, żebyśmy się zmienili.
— Czyli czas Bożego Narodzenia trwa w Polsce tak długo, żeby miłość Boża zdążyła dotrzeć do głębi naszego serca?
— Tak. Żeby miłość nie została tylko wspomnieniem, ale zamieszkała w nas na dobre.
— To idę jeszcze pośpiewać kolędy!
— I bardzo dobrze. Bo dopóki śpiewasz, pamiętasz, że Bóg przyszedł specjalnie dla ciebie!
Boże Narodzenie to nie data w kalendarzu.
To Światło, które potrzebuje czasu, żeby rozgrzać serce.
Dlatego śpiewamy tak długo, żeby miłość zdążyła w nas zostać.
ws